Rodzina na swoim i boom kredytowy
Mieszkania tanieją, rosną limity cen lokali. To powoduje, że na popularności zyskuje rządowy program Rodzina na swoim.
Jak informuje Życie Warszawy, w ciągu dwóch miesięcy w stolicy sprzedano ponad 100 mieszkań. To niemal tyle, co przez ostatnie dwa lata i najwięcej w całym kraju. A wszystko dzięki kredytom z rządowymi dopłatami dla rodzin. Te dotąd były fikcją na papierze, bo ustalone limity cen 1 m2 lokali, które mogłyby zostać objęte wspomnianym programem, nijak korespondowały z rzeczywistością.
Paradoksalnie więc, kryzys ma swoje dobre strony. Spadek cen nieruchomości, przy jednoczesnym podniesieniu przez Bank Gospodarstwa Krajowego progu dla Warszawy z 4 tys. do 7,2 tys. zł swoje zrobiły. Eksperci mówią nawet o boomie. I rzeczywiście na rynku niruchomości ruch jakby większy. Trudno jednak nie zauważyć, że klientów interesują jedynie te mieszkania, które spełniają warunki programu Rodzina na swoim.
Tych w stolicy systematycznie przybywa, głównie na Targówku, Białołęce, Ursynowie czy w Ursusie. Ale sytuacja poprawia się i w innych miastach, np. w Łodzi, Poznaniu czy Opolu już 75 proc. mieszkań na rynku wtórnym można kupić za kredyt z dopłatą. W Toruniu od kwietnia jest jeszcze lepiej. Z wyliczeń Marcina Jończuka z firmy Metrohouse wynika, że odsetek mieszkań na rynku wtórnym w tym mieście, których zakup umożliwia dopłatę do kredytu, wynosi aż 88 proc. całej oferty. To wynik najlepszy w kraju. Znacznie gorzej wypada w tym porównaniu Kraków, Gdańsk (po 8 proc.) czy Warszawa (16 proc.).
Nieco inaczej sytuacja wygląda w zestawieniu redNet Consulting, który analizuje rynek pierwotny. Jedno jest pewne, rośnie także pula nowych mieszkań, mieszczących się w kryteriach rządowego programu. Ranking tym razem otwiera Łódź (47 proc. oferty,), za nią Poznań (40 proc. ) i Gdańsk (30 proc.). We Wrocławiu normy spełnia co czwarty nowy lokal, a w Katowicach i Warszawie nowe mieszkania pozwalające na skorzystanie z preferencyjnych kredytów stanowią niewiele ponad 15 proc., podczas gdy w Krakowie - zaledwie 6 proc.
Większa dostępność programu Rodzina na swoim po 1 kwietnia 2009 r. to efekt ustalenia na drugi kwartał wyższych maksymalnych cen mieszkań, których nabywcy mogą skorzystać z kredytu z dopłatą. Tym razem na podwyższenie limitów wpływ miały nie zmiany w sposobie ich obliczania, ale konieczność uwzględnienia średniego kosztu odtworzenia budynku mieszkalnego ogłaszanego przez odpowiedniego wojewodę. Celina Grabowska, kierownik zespołu analityków redNet Consulting w rozmowie dla Rzeczpospolitej wyjaśnia – Choć koszt ten od paru miesięcy spada, to do obliczania brane są koszty zakończonych budów. Czyli w obecnej sytuacji takich, które były realizowane na podstawie dużo droższych kontraktów i materiałów budowlanych.
Rodzina na swoim kusi skutecznie. Pamiętać jednak trzeba, że choć dopłaty są rządowe, to jednak kredytów udzielają komercyjne banki. Te zaś rzadko kiedy tracą. Poszukując taniego kredytu warto się zainteresować, ile będą wynosić miesięczne raty, gdy dofinansowania już nie będzie.
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



