Przy okazji certyfikacji...
Certyfikacja energetyczna budynków bez wątpienia stanowi novum. Zapowiadana na długo wcześniej, zdawała się być lekceważona przez inwestorów, zakładających, że i tak niewiele się zmieni.
Obecnie wiadomo, że obowiązujące rozstrzygnięcia prawne wymuszają pewien standard energochłonności, a przyznane dla budynku świadectwo potwierdza, w jakim stopniu jest on energooszczędny. Decyduje też o atrakcyjności nieruchomości, wpływając zarazem na jej cenę.
Z pewnością rozwiązanie to cieszyć może tych wszystkich, którzy włożyli wiele wysiłku i pieniędzy, by ich dom nie tylko cieszył oko, ale i nie nadwyrężał kieszeni w trakcie wieloletniej eksploatacji. Temu właśnie służyć miało zastosowanie energooszczędnych materiałów budowlanych i technologii, gwarantujących obniżenie kosztów użytkowania.
Certyfikacja w tym wymiarze niesie poważne konsekwencje dla branży budowlanej, która przestawić musi się na wyroby, odznaczające się możliwie najniższym współczynnikiem przenikania ciepła, minimalizując straty ciepła w budynku. Już dziś uwagę na ten fakt, zwraca specjalne oznakowanie materiałów, wskazujące na ich klasę energetyczną.
Przy tej okazji warto zauważyć inną tendencję. Certyfikacja uaktywniła rozmaite przedsięwzięcia biznesowe nastawione na zysk. Doraźnie powstały liczne kursy i szkolenia dla osób ubiegających się o uprawniania do sporządzania świadectwa charakterystyki energetycznej oraz programy ułatwiające wykonywanie certyfikatów. Promowane są ekologiczne i energooszczędne materiały, które z tego powodu w porównaniu z tradycyjnymi są zwykle droższe.
Inna rzecz, że ostatnio w Urzędzie Patentowym pojawiły się nawet wnioski o zastrzeżenie znaku słowno-graficznego na oznaczenie klas izolacyjnych i energetycznych wyrobów budowlanych http://www.uprp.pl/patentwebaccess/patentImage.aspx?id=4375312&numer=-1
Nie da się ukryć, że wyraźnie nawiązują one do ogólnie przyjętych oznaczeń, charakterystycznych choćby dla sprzętu AGD. Takie zobrazowanie klas energetycznych przedstawiały również pierwsze pilotażowe certyfikaty dla budynków, wystawione w 2008 roku. Czy można więc i na takim zastrzeżeniu zrobić interes?
Z opinii zapytanych przez nas rzeczników patentowych, wynika, że raczej nie. - Jeżeli zgłoszone znaki towarowe są podobne do wcześniej zalecanych symboli klas energochłonności przez ustawodawcę, to w myśl przepisów takie znaki nie mają zdolności do uzyskania ochrony – wyjaśnia Jerzy Wojcieszko z Kancelarii Patent Partner.
Podobnego zdania jest równeż Jerzy Ziółkowski z Kancelarii Brandpat, który dodaje, że złożone wnioski nie zostały jeszcze przez Urząd Patentowy rozpatrzone. Nawet gdyby ten nie dopatrzył się w nich nieprawidłowości i dokonał zastrzeżenia wnioskowanych znaków, „osoby zainteresowane niedopuszczeniem do rejestracji tego typu oznaczeń mogą informować Urząd Patentowy o istnieniu określonych norm, certyfikatów albo dyrektywy”. Zgłoszenia takie mogą być dokonywane w ciągu 6 miesięcy od udzielenia ochrony znaku.
- Jakkolwiek w sytuacji, gdy postać zgłoszonego znaku towarowego zawiera uznane oznaczenia urzędowe, na przykład takie, które wskazują na określone cechy legalizacji, Urząd Patentowy nie powinien udzielić prawa ochronnego - aby nie dopuścić do zawłaszczenia takiego oznaczenia przez jeden podmiot – wyjaśnia Jerzy Ziółkowski.
Na koniec informujemy, że 23 lutego na stronie Ministerstwa Infrastruktury, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, opublikowany został Komunikat, w którym znalazła się lista ponad 300 osób dopuszczonych do części pisemnej egzaminu ministerialnego, zaplanowanego na dzień 23 marca 2009 r. Szczegóły tutaj:
http://www.mi.gov.pl/2-48240e6fcf427.htm
Zobacz także:
Vademecum certyfikacji energetycznej
Jak uzyskać paszport energetyczny w 2009 r.?
Certyfikaty z suwakiem
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



