Nieuchronne świadectwa energetyczne
Brak zapowiadanych przez Ministerstwo Infrastruktury rozstrzygnięć w sprawie certyfikacji energetycznej budynków, spowodował w ostatnim czasie wysyp publikacji na ten temat.
Przede wszystkim po raz kolejny przypomniany został fakt, że za niespełna pół roku bez świadectwa energetycznego nie uda się nam sprzedać czy wynająć mieszkania. Ale żeby je otrzymać, należy wykonać audyt energetyczny budynku. Sporządzona przez audytora charakterystyka nieruchomości będzie podstawą do wydania świadectwa energetycznego obowiązującego przez 10 lat, za które zapłacimy nawet do 1000 zł. Tu pojawiają się już tylko wątpliwości, skąd weźmiemy wystarczającą ilość uprawnionych rzeczoznawców. Brak opracowanej metodologii sporządzania wspomnianej charakterystyki sprawy nie ułatwia. Z drugiej strony mimo tego, że nie brakuje ofert kursów przygotowujących do egzaminu, ministerstwo żadnego egzaminu jeszcze nie zorganizowało. Konsekwencje przewidzieć łatwo: z początkiem roku można spodziewać się zatoru w wydawaniu certyfikatów energetycznych. Pocieszać się już chyba tylko trzeba, że już teraz widać mniejszy ruch na rynku nieruchomości, więc jeśli ta tendencja się utrzyma, wielkich kłopotów nie będzie.
Nie zmienia to jednak faktu, że kupujący w tej chwili mocno przyglądają się temu, co się dzieje w budownictwie. Informacje na temat świadectw każą bowiem upewnić się, czy nabyte mieszkanie nie okaże się kotem w worku. Przecież lepsze świadectwo może realnie podnieść cenę mieszkania, podobnie jak gorsze ewidentnie ją obniżyć. Stąd coraz większą popularnością cieszą się wszelkie zabiegi termomodernizacyjne. Tym bardziej, że spodziewany wzrost cen energii elektrycznej uświadamia nam coraz bardziej, jak istotne są niskie koszty utrzymania nieruchomości. Zdaniem Marcina Piotrowskiego, wiceprezesa Konfederacji Budownictwa i Nieruchomości, wymusi to remonty i ocieplanie starszych budynków, a przecież skorzystają na tym wszyscy, bo dzięki temu będzie można zaoszczędzić energię. Wydaje się jednak, że w pierwszej kolejności skorzystają producenci materiałów dociepleniowych. Już dziś widać, że ocieplanie budynków staje się coraz droższe: tylko w tym roku cena styropianu wzrosła o 37 proc., z 75-85 zł do 120-130 zł za 1 mkw. Być może skutecznym rozwiązaniem problemów wielu inwestorów okażą się fundusze unijne lub też środki z Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, pochodzące z opłat zakładów energetycznych.
Ile by jednak dobrze nie pisał czy mówił o świadectwach energetycznych, nie brak opinii krytycznych. Zdaniem niektórych, mieszkania starsze i z wielkiej płyty zawsze były tańsze i żadne świadectwo tego nie zmieni, co najwyżej potwierdzi ich niższy standard. Poza tym i bez nich gołym okiem widać, czy mieszkanie jest nowe lub czy wymieniono w nim okna.
Skoro jednak perspektywa świadectw energetycznych jest coraz bliższa, może należałoby podjąć stosowne kroki, aby nie tylko uchwalić wreszcie konieczne przepisy i przerwać impas, ale też uświadomić społeczeństwu zalety nowych rozwiązań.
Szerzej na ten temat piszemy na portalu TermoDom.pl w artykule:
Certyfikacja energetyczna budynków coraz bliżej
Zobacz także:
Pierwsze kroki we wdrażaniu certyfikatów
Certyfikaty energetyczne- wciąż brak rozwiązań
Dyrektywa EPBD w impasie





