Gaz - temat niepewny
Dobiegające końca lato i wizja jesiennych chłodów każe uważniej śledzić temat gazu. Tu niestety mimo trwających negocjacji niewiele się dzieje. Umowy na dodatkowe dostawy surowca jak nie było, tak nie ma.
Temat gazu, a właściwie jego niedoboru zdominował miniony sezon jesienno-zimowy, strasząc wizją niedogrzanych domów i przestoju w przemyśle. Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że wkrótce sytuacja się powtórzy. Wprawdzie w czerwcu udało się podpisać kontrakt krótkoterminowy na dodatkowy miliard metrów sześciennych gazu, ale wciąż nie zostały zapewnione dodatkowe dostawy długoterminowe po 2010 roku. Dotychczasowe rozmowy polskiej grupy rządowej ze stroną rosyjską nie przyniosły bowiem oczekiwanych rezultatów. Zamiast tego piętrzą się trudności i wymagania w stosunku do Polski, a momentem zapalnym jest działanie spółki EuroPolGaz. Skutek jest taki, że lipcowe rozmowy zakończyły się fiaskiem, a w sierpniu żadnych spotkań już nie będzie. To oznacza, że negocjacje nie zakończą się przed planowaną wrześniową wizytą Putina w Polsce.
Strona polska liczyła, że przy tej okazji uda się uroczyście parafować osiągnięte wcześniej porozumienie. Tymczasem tego brak, a wszystko wskazuje na to, że temat dostaw gazu może nawet nie być poruszany w rozmowach z rosyjskim premierem. Wygląda raczej, że stronie rosyjskiej nie zależy na szybkiej finalizacji rozmów. Można przypuszczać, że chodzi wręcz o przeciągnięcie negocjacji na jesień, kiedy nastaną chłody, a zapasy gazu znów będą na wyczerpaniu. Prawdopodobnie wówczas Rosja powtórzy swój manewr sprzed kilku lat, kiedy to najpierw długo negocjowała po to, by w listopadzie zażądać wyższej o 10 proc. ceny.
Tym razem może być podobnie, bo skoro porozumienia nie udało się wynegocjować przed wizytą Putina, to potem będzie o nie jeszcze trudniej. Polska nie ma większego pola do popisu, bo na dostawach jej zależy, a sensownych alternatyw, mimo rozmaitych propozycji w postaci gazu z Kataru, jak dotąd nie ma. Stąd też można się spodziewać, że nie pozostanie nam nic innego, jak przyjać rosyjskie warunki albo zmienić negocjatorów...
Źródło: PAP, Rzeczpospolita
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



